Szanowni czytelnicy, początek roku obfituje w większe i mniejsze wydarzenia, tu coś wybuchnie, tam coś padnie, ale żeby wspólną piaskownicę grodzić i to na szybko, to niezrozumiałe.
Do tej pory wspólna piaskownica miała niskie ogrodzenie
Często poprawiane i remontowane, ale niskie, z różnych dzielnic przychodzili goście i razem się bawiono, czasem ktoś kogoś stuknął łopatką, albo wcisnął kubełek na głowę, jednak jakoś tam babki z piasku wspólnie się stawiało.
Dziś wspólna piaskownica została ogrodzona wysoką siatką na szybko po tym jak mały Mareczek powiedział, że słońce jest żółte, mimo że najstarszy przedszkolak w piaskownicy optował przy kolorze pomarańczowym.
Teraz Mareczek musi się bawić na zepsutej sprężynie za siatką, a wodzirej piaskownicy szybko ją ogrodził, zakazał wstępu jeśli kto uważa, że słońce jest żółte, niby nic dziwnego, ale przecież to wspólna piaskownica, a nie przedszkolaków z ul. Opemowskiej , ba nawet ogrodzenia nie uzgadniano z tymi co mówią, że słońce jest pomarańczowe.
Słychać też głosy o wyrzuceniu kilku maluchów poza ogrodzenie, podobno zamiast stawiać babki śpią i nie chcą podawać grabek najstarszym bywalcom.
Dziecięce decyzje zawsze są nacechowane egoizmem i nieprzemyślane, charakteryzują się impulsem chwili , ale żeby siedzieć piąty rok w starszakach i w wieku szkolnym dalej mieć pojęcie malucha, to zadziwiające.





Wageni