Rankiem 6 lutego 1305 roku czterystu mieszkańców wyspy Al Bazir nie zdawało sobie sprawy, że zbliżają się do ich wyspy nieproszeni goście ze wschodu. Wyspiarze o ciemnej karnacji zostali nazwani przez Jarla dzikusami. Oni sami nazywali siebie drzewnymi duchami. Drzewne duchy wywodzą się ze szczepu Tan AL, narodu dość licznego, który w tamtych czasach zamieszkiwał tamtejszy zespół wysp łącznie z Al Bazir. Ci spokojni zbieracze i rolnicy żyli jeszcze w epoce kamienia łupanego. W stosunku do Wikingów byli opóźnieni w rozwoju technologicznym, o co najmniej trzy stulecia. Uprawiali oni jukę, kukurydzę, łowili ryby przy pomocy sieci i mieszkali w okrągłych bambusowych domkach, pokrytych liśćmi palmowymi. Ich najgroźniejszą bronią była włócznia o grocie z kości lub zębów rekina. Wyspiarze mieli łagodny charakter i nie interesowały ich wojownicze zapędy. Nie podejrzewali, że nadciąga wielkie nieszczęście, które w niecały miesiąc zabiło praktycznie połowę plemienia, a resztę zabrało do innego świata.
Pierwszy kontakt z wyspą.
Jarl Rudobrody dobił do brzegu na dobrze uzbrojonej łodzi, o wdzięcznej nazwie Krwawy Młot. Po wyjściu na ląd ujrzał drzewa bardzo zielone, strugi wodne oraz owoce różnego rodzaju. Kolejne łodzie wpływały do rzeki.
Notatka z dziennika Jarla:
Podróż przebiegła bez problemu, a sama wyspa wygląda na dość zaludnioną. Będzie wielu niewolników i ogromne zapasy zamierzamy ze sobą zabrać do naszej ojczyzny. Rozkazałem wojownikom, aby nie nie mieli skrupułów i w wypadku oporu mają każdego zabić. Niemniej jednak długa podróż wpłynęła na nasze morale i aby podwyższyć je zezwoliłem na masowe gwałty na tutejszych dzikuskach. Byłem świadkiem jak na moich oczach trzech zaufanych ludzi gwałciło matkę i córce. Dwóch kolejnych przytrzymywało głowę rodziny. Z wściekłością wrzeszczał w swoim języku i pluł na nas. Nie wytrzymałem i wyciągnąłem miecz po czym przebiłem go jak wieprza. Rozpłatałem jego ciało na pół i kazałem wywlec jego szczątki na środek wioski. Zdawałem sobie sprawę, że wyspa ma więcej niż jedną wioskę i odgłosy walki rozniosły się po niej. Wydałem rozkaz aby resztę pojmać i odeskortować na statek.
Pacyfikacja Wyspy.
Wikingowie byli brutalni w swoich czynach i najbardziej nie znosili oporu ze strony tubylców. Siłą, mieczem i masowym gwałtem szybko sobie podporządkowali tubylców. Wg dalszych zapisków sam Jarl zabił króla wyspy, a jego żonę brutalnie zgwałcił na oczach dzieci króla. Potomkowie króla zostali zamordowani, a samą królową przybili do palu.










Wageni