Wesoło się dzieje, wesoło w Rotrii, popieramy prawowitą władzę i może nie byłoby tego artykułu, gdyby nie szczerość obywatela Monarchii Austro-Węgierskiej, Ekselencję Tivadara Zoltána baró Szücsa   na II Kongresie Wiedeńskim:

 

 

 

 

 

 

 

http://kongres.austro-wegry.org/viewtopic.php?f=5&t=22&start=10

Znaczące są słowa Ekselencji Szücsa

Samunda to wszędzie wciśnie swoje czarne cztery litery

Jak i następne, które już można odczytać jako groźbę

Pytanie zasadnicze: czy Państwa Orientu powinny zignorować Samundę czy też ją odizolować wspólnym udziałem wojsk?

Rasizm i agresja jaką przejawia przedstawiciel Austro-Węgier jest dowodem na to jak wyglądał stosunek do naszego państwa kiedy byliśmy członkami OPM.

Na arenie międzynarodowej nie tworzymy atmosfery agresji czy nienawiści, nie dążymy do wojen czy konfliktów, zajmujemy się swoimi sprawami, gospodarką, konkursem piosenki, wewnętrznymi sprawami, ale jak widać dobitnie nie wszystkim to na rękę, niektórzy mimo naszej dobrej woli podsycają płomień nienawiści i podżegają do konfliktów.

Teraz patrząc w przeszłość przychodzi do głowy pytanie, kto był faktyczną inspiracją konfliktu na linii ZKS-A-W.

Jak powiedział   Juliusz Cezar podczas przekraczania wraz ze swoją armią rzeki Rubikon:

Alea iacta est (łc., dosł. kostka została rzucona) i to nie Samunda była rzucającym.

Nie damy się zastraszyć czy sprowokować jakimś Węgrom z przerośniętym ego, żaden mieszkaniec Samundy nie wątpi w Monarchę A-W i mamy nadzieję, że “topór wojenny” zostanie dalej głęboko w ziemi i nikt go nie będzie musiał wykopywać.